|
Bł. Brat Albert
(Adam Chmielowski 1845-1916)
Powstaniec, artysta malarz, Ojciec ubogich, założyciel Zgromadzeń Braci i Sióstr posługujących ubogim (Albertynów i Albertynek)
Adam Hilary Bernard Chmielowski urodził się 20 sierpnia 1845 roku w Igołomii jako pierworodny syn Wojciecha i Józefa z Borzysławskich. Chrzest przyjął w Kościele parafialnym w Igolomii 26 sierpnia 1845 roku, ale tylko z wody z przyczyn odległości rodziców chrzestnych. Ceremonii chrztu Dopełniono dwa lata później 17 czerwca 1847 roku w Kościele Najświętszej Maryi Panny na Nowym Mieście w Warszawie. Ojciec Adama, Wojciech Chmielowski był człowiekiem szlacheckiego pochodzenia. W chwili narodzin pierworodnego syna Adama zajmował stanowisko naczelnika Komory Celnej w Igołomii. W swej karierze urzędniczej pełnił kilka podobnych funkcji w licznych urzędach innych miejscowości Królestwa. Zmarł na stanowisku sekretarza kolegialnego w Warszawie.
Matka Adama, Józefa Wincentyna Marianna z domu Borzysławska odznaczała się wielkim taktem, żarliwą pobożnością, delikatnością i pogodnym usposobieniem. Według świadectwa swoich krewnych, posiadała zdolności do rysunków, jak większość ówczesnych kobiet, znajdowały zastosowanie w misternych haftach przepysznych pod względem zestawień barwnych. Tak, więc uzdolnienia malarskie jak i większość cech osobowościowych odziedziczył Adam po matce.
Z czasem rodzina Chmielowskich powiększyła się o kolejne troje dzieci: Stanisława, Mariana i Jadwigę. Dlatego Chmielowscy przenieśli się do starego dworku w Czernicach, który nabyli wraz z trzema okolicznymi wioskami. W 1850 roku Wojciech Chmielowski ciężko zachorował, a po trzech latach bezskutecznego leczenia zmarł pozostawiając młodą żonę z czworgiem małych dzieci. Jego śmierć była dla rodziny ogromnym ciosem i klęską materialną. Chcąc zapewnić swoim dzieciom dostatnią przyszłość Chmielowska kupiła w Warszawie kamienicę, a dochody z niej przeznaczyła na utrzymanie domu.
Prawdopodobnie do tego czasu edukacją młodego Adama zajmowała się Petronela Chmielowska. Z innych źródeł wynika, że w Warszawie ukończył on szkołę elementarną. Jego dalszą edukacją zajął się jego chrzestny Adam Kłodnicki wysyłając go do szkoły średniej w Petersburgu. Szkoła, do której był wysłany nie przyjmuje go przez wzgląd na słabą znajomość języka rosyjskiego. Wstępuje, do szkoły kadetów, czyni duże postępy w nauce. Zdobywa nagrody i pochwały, a także otrzymuje odznaczenie wojskowe od samego cara Aleksandra II. Niektórzy jednak poddają w wątpliwość osiągnięcia Chmielowskiego przypisując je wyobraźni biografów. Ponadto nie daje się wiary, co do rzekomego zrusyfikowania Adama, co miałoby być powodem przerwania nauki w szkole kadetów. Faktem jednak jest, iż po roku nauki w Petersburgu przerywa ją i podejmuje w 1858 roku edukację w gimnazjum realnym im. Jana Pankiewicza w Warszawie. W wieku 14 lat, Chmielowski przeżył kolejną osobistą tragedię-śmierć matki. W chwili śmierci kochająca matka wręczyła najstarszemu synowi obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej powierzając go jej opiece. Adam przez wiele lat nie rozstawał się z cenną pamiątką. Dopiero wstępując do nowicjatu Ojców Jezuitów podarował go przyjacielowi Józefowi Chełmońskiemu. Śmierć matki bardzo przeżywał, a jako najstarszy czuł się odpowiedzialny za rodzeństwo.
Po ukończeniu w 1861 roku gimnazjum kolejnym etapem kształcenia się Adama Chmielowskiego był Instytut Politechnicznego Rolnictwa i Leśnictwa w Puławach. Gdy wybuch powstanie (22 stycznia 1863) razem z kolegami ze szkoły wstępuje pod rozkazy Leona Frankowskiego biorąc tym samym udział w powstaniu styczniowym. Chrzest bojowy przechodzi pod Kurowem, gdzie oddział Leona Frankowskiego dokonuje napadu na pocztę rosyjską. Kolejną bitwę Chmielowski przeżywa w Słupczy. Tutaj do niewoli dostaje się a nieco później zostaje stracony dowódca Chmielowskiego – Leon Frankowski. Oddział Chmielowskiego zostaje rozbity. Pozostałe niedobitki oddziału udają się do Nowej Słupi, gdzie stacjonuje oddział Mariana Langiewicza. 17 lutego pod Staszowem Chmielowski bierze udział w kolejnej, tym razem zwycięskiej bitwie. Następna potyczka rozgrywa się 18 marca pod Grochwiskami. Tuz po bitwie oddział Chmielowskiego wpada w ręce Austriaków, zostaje on internowany i osadzony w Ołomieńcu skąd uciekał dzięki pomocy miejscowego proboszcza. Ponownie włączył się do walki, trafiając do oddziału pułkownika Zygmunta Chmieleńskiego. Został podoficerem plutonu kawalerii i brał udział w potyczkach do końca września 1863 roku. W czasie bitwy pod Mełchowem, zakończonej klęską Polaków, został ciężko ranny odłamkiem granatu i dostał się do niewoli rosyjskiej. Jedyną szansą uratowania jego życia była amputacja zgangrenowanej nogi. Dokonał tego chirurg bez użycia znieczulenia. To dramatyczne wydarzenie zakończyło powstańczy zryw młodego Chmielowskiego.
W obawie przed konsekwencjami, jakie musiałby ponieść za udział w powstaniu, opuścił kraj i znalazł się w Paryżu, gdzie dzięki pomocy finansowej uzyskanej od Komitetu Polsko-Francuskiego sprawił sobie protezę, która zastąpiła mu utraconą nogę. Będąc na obczyznie odkrywa w sobie talent malarski. W Paryżu nawiązał stosunki ze szkołą malarską w Batignolles. Była to pierwsza próba podjęcia studiów artystycznych. Po wprowadzeniu amnestii w kraju wraca do Warszawy kontynuując studia malarskie w Szkole Rysunkowej. 15 września 1866 roku szkoła zostaje zamknięta przez władze cesarskie. Za namową rodziny, która pragnęłaby zdobył praktyczny zawód, Chmielowski wyjechał do Gandawy z zamiarem studiowania inżynierii. Po paru miesiącach porzucił uczelnię nie zdając ani jednego egzaminu. Po krótkich studiach w Paryżu i Gandawie powrócił do kraju, aby zorientować się w panujących kierunkach malarskich, a przede wszystkim zapewnić sobie zaplecze materialne w postaci stypendium, które otrzymał dzięki protekcji przyjaciela swego ojca Lucjana Siemińskiego. Adam Chmielowski rozpoczął studia malarskie w Monachium. Będąc bardzo ambitnym postanowił stworzyć własny styl malarski odzwierciedlający stan jego duszy. W 1870 maluje obraz pt. Sjesta włoska, który trafia na wystawę do Krakowa. Zachwycał się sztuką starożytnego Rzymu i Grecji. Chmielowski zainteresował się także wczesnym chrześcijaństwem, w związku, z czym zadawał swojemu sumieniu pytanie: Czy sztuce służąc, Bogu też służyć można? Chrystus mówi, że dwóm panom służyć nie można.· Monachium w omawianym okresie stanowiło, obok Paryża i Wiednia ośrodek życia artystycznego Europy. Było siedzibą wielu polskich malarzy, którzy gromadzili się w tzw. kole malarzy zwanych „Sztabem”. Adam Chmielowski odegrał w tym zgromadzeniu istotną rolę. W stosunku do siebie samego przejawiający nadmierny krytycyzm i stawiający sobie wysokie wymagania, cieszył się poważaniem jako bezinteresowny krytyk malarski i nieoceniony przyjaciel. Dzięki niezwykle trafnemu osądowi w sprawach sztuki odgrywał w środowisku polskich malarzy role duchowego doradcy. Nieszczęśliwa i nieodwzajemniona miłość Chmielowskiego oraz nagła śmierć przyjaciela Maksa Gierymskiego – wielkiego malarza, zagorzałego hedonisty i materialisty, pozbawiły go złudzeń, co do sławy, powodzenia i szczęścia. Postanowił szukać wartości nieprzemijających.
Portret Adama Chmielowskiego autorstwa Aleksandra Gierymskiego
W 1874 roku Chmielowski powrócił do kraju. Przez pewien czas przebywał w Zarzeczu u krewnych swego mecenasa, Lucjana Siemieńskiego. Za namową przyjaciół wystawia swoje obrazy w Krakowie. Z obrazów tych przebijały pierwsze cechy impresjonizmu. Jednak krytycy „jury” odrzucili jeden z jego najlepszych obrazów.
W 1875 Chmielowski przyjechał do Warszawy i zatrzymuje się w hotelu Europejskim, gdzie mieszka razem z Chełmońskim, Piotrowskim i Witkiewiczem. Wchodzi tez w krąg intelektualno-artystyczny skupiony w salonie Heleny Modrzejewskiej. Na kilka miesięcy w 1878 wyjeżdża do Włoch, do Wenecji, później na dłużej osiada we Lwowie, prawdopodobnie by być bliżej rodziny, która mieszka na Podolu. Zaprzyjaźnia się tu także z Leonem Wyczółkowskim.
Można stwierdzić, że właśnie tutaj zaczyna się nowa droga Adama Chmielowskiego, który po wielu podróżach i doświadczeniach życiowych osiada na dłuższy czas we Lwowie. To właśnie tutaj tworzył obrazy o tematyce sakralnej. W tym okresie jego mistrzem był włoski dominikanin Angeliko. Sztuka stała się jego drogą do Boga. Zaczyna tam też malować swój najbardziej religijny obraz – Ecce Homo, który przedstawia Chrystusa z cierniową koroną na głowie, ubiczowanego, takiego, jakim przedstawił go Piłat tłumowi mówiąc: Oto człowiek. Malował go przez całe lata. Ostatecznie wykończył go w przytulisku na Piekarskiej i ofiarował ks. Metropolicie lwowskiemu Andrzejowi Szeptyckiemu. Obecnie Ecce Homo znajduje się w kościele o tej samej nazwie w Krakowie, tuż obok Domu Generalnego Sióstr Albertynek. Dzieło to jest malarskim zapisem wewnętrznej przemiany Adama Chmielowskiego w Brata Alberta. W obrazie tym jest też świadectwo przeżyć artysty, który wraz z kontemplacją cierpiącego Chrystusa starał się przeniknąć w głębię jego istoty i zrozumieć miłosierdzie dla tych, za których cierpiał Zbawiciel. Dzięki niemu doszedł On do Chrystusowego humanizmu i szacunku względem każdego człowieka, gdyż Chrystus przyszedł do cierpiących i pokrzywdzonych przez los. Będąc w pełnym rozkwicie talentu malarskiego Adam Chmielowski – ku ogromnemu zaskoczeniu rodziny i przyjaciół wstąpił do zakonu Księży Jezuitów w Starej Wsi 24 września 1880. Przebywając w zakonie pisał listy do przyjaciół, wyjaśniając powody swego kroku. Obdarzony niezwykłą wrażliwością nie był już w stanie dłużej znosić tego złego życia. Postanowił „uświęcić siebie” oddając talent, sztukę i myśli Bogu ku chwale. Obłóczyny Chmielowskiego odbywają się 10 października 1880 roku, zaś Wielkie Rekolekcje trwające u jezuitów cały miesiąc rozpoczęły się 19 listopada.
Prawdopodobnie w czasie tych rekolekcji Adam załamuje się psychicznie. Duży wpływ miała tu zmiana trybu życia, próby rzucenia nałogu palenia okazały się daremne. Wywołało to wyrzuty sumienia, skrupuły i brak wiary w siebie. Dlatego też został usunięty z nowicjatu. Następnie od 16 kwietnia 1881roku przebywa w zakładzie dla umysłowo chorych w Kulparkowie. Po dwóch miesiącach pobytu w zakładzie leczniczym stwierdzono u niego stan beznadziejny, wysyłając pismo do jego brata Stanisława, by go jak najszybciej odebrał. Chmielowski opuścił zakład w styczniu 1882 roku i zamieszkał u brata w Kuchyńcach. Mimo troskliwej opieki, jaką został tam otoczony, stan jego zdrowia nie uległ poprawie. Z gnębiącej depresji wyciąga go ks. Leopold Pogorzelski proboszcz z Szarogrodu a dobry znajomy Stanisława Chmielowskiego. Punktem zwrotnym była tu rozmowa chorego z proboszczem na temat Miłosierdzia Bożego. Wraca bardzo szybko do zdrowia.
Podczas pobytu u swego brata namalował przeszło dwadzieścia obrazów i akwareli. Jednocześnie pracował nad uświęceniem duszy własnej i bliźnich. Upokarzający finał jezuickiego nowicjatu nie zmienił postawy Chmielowskiego. Wiara w miłosierdzie Boże przybrała na sile. Za radą księdza Pogorzelskiego – swego spowiednika związał się z tercjarstwem św. Franciszka z Asyżu, którego idea znalazła o wiele lepsze predyspozycje w psychice Adama niż ignacjański formalizm.
Święty Franciszek ubogi w dobra materialne, które świadomie odrzuciłby zjednoczyć się z Bogiem, a poprzez Boga z ludźmi stał się dla niego pierwszym wzorem. Naśladując św. Franciszka Chmielowski starał się szerzyć tercjarstwo wśród wiejskiego ludu, konserwował ubogie kościoły, przydrożne kaplice, figury i ołtarzowe obrazy. Przemierzał w swych wędrówkach ziemię podlaską, wołyńską, poleską głosząc konieczność odrodzenia moralnego i religijnego. Brat Albert do Boga szedł poprzez świat zewnętrzny, poprzez przyrodę, tak jak św. Franciszek. Był również przygotowany od wewnątrz na odrzucenie wszelkich dóbr doczesnych. Do końca życia kierował się maksymą : „ani domu, ani miejsca, ani żadnej rzeczy.”
Jeździł w charakterze wędrownego malarza apostołując wśród ludzi, tłumacząc, zachęcając aż wzbudził swą działalnością podejrzenia władz cesarskich, które uznały go za niebezpiecznego grożąc zesłaniem na Sybir. Zmusza to Chmielowskiego do wyjazdu. Udaje się, więc do Krakowa. Przybył do Krakowa w chwili, gdy jedni widzieli w nim polskie Ateny, inni polski Rzym, a dla jeszcze innych pozostawał siedliskiem polskiej nędzy.
W tym czasie dowiedział się, że papież Leon XIII wydał franciszkańską encyklikę Auspicato, w której tercjarstwu przyznawał walory społeczne. Encyklika ta była zapowiedzią encykliki Rerum Novarum. Wtedy też ukazała się praca O. Hilarego ,,Manuale tertii ordinis”, której egzemplarz dostał się do rąk Chmielowskiego. W tym czasie Chmielowski mieszkał u Kapucynów i od razu rozpoczął tłumaczenie tego dzieła i przystosował je do potrzeb polskiego społeczeństwa. Współpracował z nim O. Henryk Pydynkowski SJ i O. Hieronim- kapucyn. Praca nad dziełem trwała długo, bo „Przewodnik do reguły Trzeciego Zakonu” ukazuje się w 1888 roku.
Mal. Adam Chmielowski
ECCE HOMO
Królu niebios, Królu cierniem ukoronowany, ubiczowany w purpurę odziany. Królu niebios znieważony i oplwany, bądź Królem i Panem naszym tu i na wieki. Amen
(Modlitwa Bł.Brata Alberta)
Chmielowski zamieszkuje na ulicy Basztowej gdzie urządza swoją pracownię malarską. Maluje znowu, ale swe obrazy rozdaje ubogim by mogli je dla siebie sprzedawać. Przejęty jest jednak już swoim tercjarskim posłannictwem w swojej pracowni zbiera biedaków z ulicy, wykolejeńców, bezdomnych i nędzarzy. Gdy przybywa mu coraz więcej podopiecznych wywołuje to sprzeciw mieszkających sąsiadów. Tak, iż właściciel domu wymawia mu lokal. Na początku 1887 udaje się do miejskiej ogrzewalni na Kazimierzu, by naocznie przekonać się o tym, co się tam dzieje. Miejsca gdzie tłoczyli się pozostawieni sami sobie nikomu niepotrzebni ludzie, którymi nikt, łącznie z władzami miasta specjalnie się nie interesował.
Ogrzewalnia była wyjściem zarządu miejskiego w stronę biedy i bezdomnych. Zapewniała dach nad głową i teoretycznie ciepłe miejsce. Wszystko miał doglądać dozorca, ale w rzeczywistości obowiązywało tam ,,prawo silniejszego”. U kapucynów zaprzyjaźnił się z Ojcem Wacławem Nowakowskim, który najprawdopodobniej dokona ceremonii obłóczyn Adama Chmielowskiego oraz z Ojcem Rafałem Kalinowskim. Z rozmów z Ojcem Kalinowskim wyniósł Chmielowski kult dla świętego Jana od Krzyża, którego pisma będą drogowskazem na trudnej drodze wyrzeczeń, a „Przestrogi Duchowe” tego świętego będą w przyszłości podstawą życia wewnętrznego obydwu zgromadzeń albertyńskich. Nim osiadł na dobre w ogrzewalni zostaje czynnym członkiem dobroczynnego stowarzyszenia Konferencji św. Jana Kantego, towarzystwa św.Wincentego a Paulo.
Za zgodą biskupa Albina Dunajewskiego 25 sierpnia 1887 roku w Kaplicy Loretańskiej w Kościele Ojców Kapucynów w Krakowie przywdział szary, zgrzebny habit zakonu św.Franciszka. W dniu swoich obłóczyn napisał: Umarł Adam Chmielowski, a narodził się Brat Albert.
Brat Albert stał się opiekunem i bratem najbiedniejszych. W dniu 25 sierpnia 1888roku na ręce biskupa złożył śluby zakonne, dając początek Zgromadzeniu Braci Albertynów, a w trzy lata później 15 stycznia 1891 założył Zgromadzenie Sióstr Albertynek poświęcając je służbie najbiedniejszym. Tak, więc przechodząc przez próbę wewnętrznych doświadczeń odkrył swe prawdziwe powołanie.
Mając wciąż na uwadze najuboższych i sytuację w ogrzewalni podpisuje 1 listopada 1888 umowę z magistratem krakowskim, w której zobowiązuje się do opieki i zarządzania ogrzewalnią. Ponadto otrzymuje zezwolenie na urządzenie kwesty po mieście, musi jednak z wszystkiego zdać sprawozdanie. Do jego obowiązków należy także przebywanie w ogrzewalni, żywienie i ubieranie ubogich, staranie się dla nich o pracę, opał, światło, remontować lokal, reperować inwentarz, urządzać kuchnię a także dbać o czystość zarówno lokalu jak i znajdujących się tam osób. Brat Albert zamieszkuje na Skałce wraz ze swoimi pomocnikami: byli to między innymi Brat Witalis Leja, Brat Antoni Sroka, Brat Baltazar Wilk, Brat Paweł Wojnar, Brat Stefan Olisiejuk, Brat Zbikowski, przyjmują oni nazwę Bracia Tercjarze św.Franciszka Posługującym Ubogim.
5 grudnia 1888 roku na ulicach ukazały się afisze wzywające obywateli do składania darów na rzecz Przytuliska Brata Alberta. Również w dziennikach krakowskich Czas i Nowa Reforma zamieszczają komunikaty o planowanej zbiórce. Dwa dni później Brat Albert osobiście rozpoczyna kwestę na placu Szczepańskim wśród straganów.
W 1889 roku podczas procesji Bożego Ciała z Wawelu na Rynek Krakowski zgłaszają się do niego Anna Lubańska i Maria Silukowska. Młodsza Maria Silukowska idzie do Szkoły Gospodarstwa Domowego w Kalwarii Zebrzydowskiej. Natomiast Anna Lubańska udaje się do Sióstr Wizytek w Krakowie by zapoznać się z życiem zakonnym – w ten sposób przygotowują się one do objęcia pod okiem Brata Alberta opieki nad ogrzewalnią dla kobiet.
W lipcu 1880 roku zamieszkują przy ulicy Straszewskiego w sutenerze pałacu Potockich, skąd dochodzą do pracy w ogrzewalni. Po pewnym czasie przybywają im do pomocy inne kobiety z Podlasia: Marta Kuszewska, Maria Maksymiuk, Agnieszka Gołębiowska, Maria Niewiadomska i Teresa Szucka.
Zamieszkują one w domu na ulicy Skawińskiej 12, niedaleko ogrzewalni.
12 stycznia 1891 w kobiecej ogrzewalni wybuch pożar. Kobiety znając swe opiekunki wdzierają się do ich domu na Skawińskiej i tam już zostają. W taki oto sposób powstaje pierwsze przytulisko. W zaistniałej sytuacji Brat Albert przyśpiesza obłóczyny pierwszych sióstr. Odbywają się one w prywatnej kaplicy kardynała Dunajewskiego 15 stycznia 1891 roku. Ceremonię prowadził oraz wręczał habity O. Bernard Kluzek, kapucyn.
16 stycznia 1891 roku Brat Albert otrzymuje od magistratu krakowskiego nowe pomieszczenie -ogrzewalnię przy ulicy Krakowskiej 47 zwaną już od jakiegoś czasu przytuliskiem. Jest ono znacznie obszerniejsze, tak, iż jedno z pomieszczeń można przeznaczyć na kaplicę, by ubodzy mogli lepiej czuć się niż w krakowskich kościołach, gdzie przez swój podejrzany wygląd, nędzne ubrania, czasem wszy, budzili niezdrowe zachowania innych.
Do Brata Alberta zaczynają też zgłaszać się coraz to nowi kandydaci i kandydatki. Za radą, więc przeora Rafała Kalinowskiego karmelity bosego, w trosce o nowe powołania, otwiera pod koniec 1891 roku w Bruśnie pustelnię dla sióstr, podobną dla braci urządza w Wercharcie.
W trosce o zdrowie swoich podopiecznych z początkiem 1898 roku Brat Albert wraz ze swymi współbraćmi rozpoczyna w Zakopanem na Kalatówkach budowę domu pustelniczego, który spełniałby rolę swoistego sanatorium dla chorych członków jego zgromadzeń.
W 1901 roku umiera bliska krewna Brata Alberta Petronela Chmielowska, w jakiś czas później rodzony brat Stanisław Chmielowski, zaś 21 grudnia odchodzi do Boga jeden z pierwszych pomocników Brata – Brat Witalis Leja.
Zgromadzenie Tercjarzy III Zakonu św.Franciszka wciąż rozrasta się przyjmując coraz to nowych braci i siostry. W 1902 w założonym przez Brata Alberta, zgromadzeniu jest już około 40 sióstr i prawie tyle samo braci. By sprostać „zapotrzebowaniom” zarówno duchowym jak i zdrowotnym Bracia Albertyni przenoszą się do zbudowanej na Krokwi w Zakopanem pustelni zaś dotąd zajmowaną na Kalatówkach przekazują Siostrom ze swego zgromadzenia. W tym roku także, 7 kwietnia mianuje liczącą 24 lata siostrę Bernardynę, Siostrą Starszą, czyli Siostrą Przełożoną Generalną rozwijającego się zgromadzenia.
W 1908 roku Brat Albert dzięki staraniom ks. Bp. Sufragana krakowskiego otrzymuje osobiste pozwolenie od papieża Piusa X na stałe przechowywanie Najświętszego Sakramentu w kaplicy na Kalatówkach. Dotąd było to nieosiągalne, przez wysokie wymagania, jakie stawiał krakowski kardynał Puzyna, aby kaplica posiadała Sanctisimum. Uroczystego zainstalowania Najświętszego Sakramentu dokonuje 12 grudnia 1908 roku, ks. bp. Anatol Nowak.
Prowadzony przez Brata Alberta bardzo aktywny tryb życia i częste podróże odbijają się na jego zdrowiu. 17 września 1915 roku w kościele ojców bernardynów dostaje częściowego paraliżu, który jednak po pewnym czasie ustępuje. Wybucha wojna, siostry z Krakowa, miasta, które zostaje ogłoszone twierdzą, podejmują pracę w najbardziej zagrożonych miejscach – szpitalach wojskowych na oddziałach zakaźnie chorych; wspiera ich swoją obecnością i pomocą Brat Albert. Próbuje także podnieść na duchu braci z Sokala wywiezionych na Sybir wysyłając im list pokrzepiający ich na duchu.
Brat Albert podupada na zdrowiu, przeczuwając zbliżającą się śmierć pragnie uporządkować sprawy związane ze swym zgromadzeniem. 19 marca 1916 roku siostrę Magdalenę Sierko mianuje zastępczynią przełożonej generalnej. 2 sierpnia zaś wyznacza s. Helenę Wilkołek na mistrzynię nowicjatu. We wrześniu jego stan się tak pogorszył, że pewien czas musiał spędzić w łóżku. Mimo nalegań i protestów ze strony sióstr i bliskich nie oszczędza sił nadal podróżując, odwiedzając przytuliska, pustelnie, załatwiając najpotrzebniejsze sprawy.
20 grudnia 1916 roku Brat Albert przyjeżdża z Zakopanego do Krakowa. Trzy dni później wszystkie przytuliska obiega wiadomość, że Brat Starszy (jak nazywano Brata Alberta ) umiera na raka żołądka. Doczekał się chwili, gdy zgromadzenie, które założył przekroczyło granice zaboru rosyjskiego i rozpoczęło działalność w Kielcach.
Zmarł 25 grudnia 1916 roku. Pogrzeb odbywa się 28 grudnia pod przewodnictwem ks. Jana Siemieńskiego. W nabożeństwie brali udział także bp. Sapieha, bp. Nowak, Arcybiskup Franciszek Szymon, a także wiele rodzin albertyńskich, księża, zakonnicy, profesorowie uniwersytetu, prezydent miasta wraz z radnymi, na końcu zaś w tym kondukcie pogrzebowym szli ubodzy i sieroty z przytuliska.
Brat Albert zostaje pochowany w małym grobowcu na cmentarzu rakowieckim w Krakowie.
Działalność Brata Alberta objęła, więc oprócz Krakowa także Lwów, Sokal, Tarnów, Stanisławów, Przemyśl, Kielce, Tarnopol i Jarosław. W sumie 20 placówek walki z nędzą. Prócz przytulisk zakładał Brat Albert domu dla bezdomnych dzieci i młodzieży, zakłady dla niepełnosprawnych, starców i nieuleczalnie chorych, otaczał opieką szpitale wojskowe i epidemiczne w czasie pierwszej wojny światowej.
Z biografii Brata Alberta dowiadujemy się jak to w poszukiwaniu właściwego sobie powołania od pola bitwy, poprzez malarstwo, próbę życia zakonnego w nowicjacie jezuickim i bolesne oczyszczenie w szpitalu dla nerwowo chorych – odnalazł swe miejsce w szeregach tercjarskich.
W dniu 22 czerwca 1983 roku na Błoniach krakowskich Ojciec św. Jan Paweł II, który doskonale znał dzieło Brata Alberta, beatyfikował tego, o którym swego czasu napisał sztukę pod tytułem ,,Brat naszego Boga”.
W sześć lat później, w 1989 roku w Rzymie, Ojciec św. Jan Paweł II kanonizował Brata Alberta.
Relikwie św. Brata Alberta
|
|
|